
Pracując w interwencji kryzysowej przemoc w relacjach okazuje się problemem powszechnym. Nie jest ograniczona do płci, wieku, statusu społecznego, poziomu wykształcenia lub stopnia zamożności. Dotyka całego przekroju społeczeństwa, przy czym, w całej swojej rozciągłości, nigdy nie zmienia się jej druzgoczący wpływ na doświadczającą jej osobę, rodzinę tudzież całą komórkę społeczną i kulturę w ogóle. Przemoc zawsze będzie traumatyzować, a traumy zawsze będą kłaść się głębokim cieniem na rozwój całych pokoleń.
Słuchając ze strony klientów tych wszystkich szokujących i napełniających głębokim żalem historii niezmiennie na usta ciśnie się pytanie: „Kim trzeba być, aby robić drugiej osobie takie rzeczy?”. Odpowiedź nigdy nie jest prosta, ale niestety jej częścią jest zazwyczaj to, że trzeba być osobą, która sama w swoim życiu doświadczyła przemocy. W tym ujęciu jawi się ona jako pokoleniowa zaraza, którą przekazujemy w bliskim kontakcie.
Trochę więcej na temat kulturowych uwarunkowań występowania przemocy zostanie przedstawione w dalszej części artykułu. Nie jest to jednak główna kwestia, którą chciałbym przedstawić, a to dlatego, że w olbrzymiej większości przypadków jednak nie pracuję z osobami, które tę przemoc stosują, a z tymi, które jej doświadczają. I z tej strony również często huczy w głowie pytanie: „Kim trzeba być, żeby pozwalać sobie czynić tak straszne rzeczy przez tak długi czas?”. I to wydaje mi się w tym temacie najistotniejsze, bo ciężar odpowiedzialności za wyjście z tak niezdrowej sytuacji jednak zawsze będzie się znajdował po stronie osoby, która najwięcej na niej traci, czyli przemocy doświadcza. A okazuje się, że do tego potrzeba nagromadzić możliwie duże zasoby wiedzy i wsparcia, w każdej możliwej postaci. Ja przynajmniej cząstkę tej wiedzy postaram się przekazać w tym artykule.
Definicja przemocy
Czym w ogóle jest przemoc? Słysząc to słowo pewnie łatwo przychodzą do głowy sugestywne obrazy, których niestety niemało jest w naszej kulturze i historii. Kiedy jednak przestajemy myśleć o obrazach ekstremalnych, a zaczynamy przyglądać się naszemu najbliższemu środowisku, obraz przemocy zaskakująco często się rozmywa. Można sobie wyobrazić, dlaczego sprawcy przemocy zaprzeczają takiej kwalifikacji swoich czynów, ale równie często osoby jej doświadczające dopiero po latach orientują się, co właściwie przeżyły. Powodów takiego stanu rzeczy może być wiele. Czasami to zwykła niewiedza dotycząca definicji, znacznie częściej brak adekwatnej oceny przemocy jest jednocześnie jej bezpośrednim skutkiem. Osoba doświadczająca rozwija swoją perspektywę w oparciu o wmawianą jej niższość i poczucie winy, tak długo aż sama nie czuje się w żadnym stopniu kompetentna do wydawania sądów, bo nie ufa własnym uczuciom i obserwacjom. Często zachodzi zjawisko tzw. syndromu gotującej się żaby – przemoc eskaluje stopniowo, powoli przyzwyczajając ofiarę do kolejnych jej form i pogrążając ją w fałszywym przekonaniu o normalności takiego rodzaju relacji.
Chcąc jak najprościej zdefiniować cechy przemocy niezbędne do jej właściwego różnicowania względem zdrowych (lub przynajmniej mniej destrukcyjnych) form komunikacji w relacji zacznę od warunku braku równowagi sił. Aby przemoc mogła mieć miejsce musi dojść do dysproporcji w którejś z istotnych sfer funkcjonowania związku. Nie jest to równoznaczne z występowaniem przemocy, ale daje jej potencjalny grunt do rozwoju z tej prostej przyczyny, że implikuje ograniczone możliwości obrony jednej ze stron. Można o tym myśleć, jako o wystąpieniu potencjalnego obszaru wywierania nacisku, ale należy pamiętać, że takich obszarów może być dużo i mogą one nie być oczywiste. To dlatego przemoc doświadczana przez mężczyzn ze strony kobiet jest wciąż mało nagłośnionym tematem, ponieważ w najbardziej oczywistej sferze siły fizycznej, która też kojarzy się z najbardziej oczywistą formą przemocy, to właśnie mężczyźni w większości przypadków dominują ze względów naturalnych. Dopiero rośnie świadomość o tym, że przemoc może się rozgrywać na planie zasobów psychicznych, społecznych, intelektualnych, materialnych, rodzicielskich, czy właśnie kulturowych, w których zachodzi jakiegoś rodzaju nierówność.
Oczywiście, tak jak już pisałem, samo wystąpienie nierówności nie znaczy jeszcze niczego więcej niż to, że występują pewne warunki umożliwiające wystąpienie przemocy. Jest to do pewnego stopnia zupełnie normalne i naturalne, bo dwójka ludzi w relacji zawsze będzie się czymś różnić i uzupełniać, więc z założenia nie będzie stuprocentowo równa. Po prostu im nierówność jest głębsza, tym większe jest ryzyko – jest to warunek wstępny i obiektywny – niezwiązany z intencją występujących w związku osób, ale do faktycznego wystąpienia przemocy potrzebny jest jeszcze warunek wtórny, związany z subiektywną perspektywą jednej ze stron na drugą. Chodzi o poczucie wyższości/ brak szacunku.
Ludzie różnią się między sobą. W jednych obszarach mają więcej zasobów niż inni i na odwrót, ale, w myśl współczesnych prądów kulturowych – humanizmu, demokracji i praw człowieka, każdy z nich pozostaje jednostką w pełni wartościową, mającą prawo do własnego zdania. W relacji przemocowej te atrybuty zostają zanegowane i na gruncie nierówności sił w którymś obszarze jedna osoba zostaje poniżona względem drugiej – traci wartość i prawo głosu. Jej osobie zostaje odebrany szacunek.
Ostatnim ogniwem tego łańcucha jest wewnętrzna legitymizacja sprawcy przemocy, oparta na jego poczuciu wyższości, do wykorzystania przewagi dla osiągnięcia własnych celów. Zostają wprowadzone intencjonalne działania, które nazywamy przemocą.
